Tak się składa, że w tym roku nie mam "wakacji" w czasie wakacji, tzn. w polskie lato. Szczerze powiem, że jest to trochę męczące więc staram zapełnić sobie każdy weekend atrakcjami, które są na wyciągnięcie ręki, a zarazem spełniają rolę mini wakacji :)
W ten weekend postanowiłam wybrać się do Kazimierza Dolnego. Tak, tak...wiem, że oklepane i że wszyscy tam jeżdżą i że byłam ta milion razy, ale teraz chciałam doświadczyć czegoś innego! Po pierwsze zaczęło się od tego, że Kazimierz zupełnie nie był w planach...Zizek (mój kumpel Algierczyk mieszkający w Polsce) miał urodziny...on zabrał mnie na moje na gokarty więc też chciałam się czymś fajnym odwdzięczyć. Od jakiegoś czasu tworzymy razem ze Zborką i Zizkiem "Świętą Trójcę" więc oczywiście wyjazd miał być dla 3 osób. Zaczęłam przetrząsać wszystkie "Groupony" i inne dziwne portale i ofert przyznam szczerze było sporo. Zaczęłam szukać od dużych polskich miast. Więc Poznań, Wrocław, Kraków...jakieś hotele SPA, czy coś takiego i za każdym razem jak już coś mi się spodobało, to przy próbie zakupu cena rosła 2 razy...bo niby "brak pokoju w niższej cenie". Więc wkurzona stwierdziłam, że mam w nosie takie oszustwa i zaczęłam szperać po internecie sama. No i jak to zwykle w moim życiu się zdarza...wpadłam na "Siedlisko Lubicz".

Stara chata z XVII wieku, 1,5km od centrum Kazimierza, w pięknym otoczeniu...mmm...w sam raz na relax i oderwanie się od warszawskiej szarości. Zadzwoniłam, zarezerwowałam i pojechaliśmy. Pomysł okazał się oczywiście trafiony! Po pierwsze dlatego, że ani Zizek ani Zborka wcześniej w Kazimierzu nie byli a po drugie, że chata rzeczywiście okazała się niesamowita! Dwa dni minęły nam oczywiście jak z bicza strzelił. Pozostały zdjęcia i wspomnienia udanego weekendu :)
 |
| Zizu remontuje zamek... |
|
 |
| Nasze typowe zdjęciowe miny! Tradycyjnie wyszłyśmy pięknie. |
 |
| Zizu dalej ciężko pracuje przy rermoncie zamku. |
 |
| Jak to powiedziała Zbora..."Cała Ty na tym zdjęciu!" |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz