Przez ostatni tydzien byłam sama w domu. Rodzina na wakacjach więc musialam sama zadbać o moje pożywienie...kto mnie zna ten wie, że gotowanie, to nie jest moja pasja...wpadłam więc po pracy do naszego halinowskiego sklepu, bo miałam ochotę na owoce (nie trzeba ani gotować ani smażyć ani piec), a tam nic. Parę bananów i nektarynki. Postanowiłam więc, że zrobimy sobie ze Zborką wycieczkę rowerową do Tesco po owoce i dzięki temu nie umrę z glodu.
-Jedziemy w weekend w góry?
-W który weekend?
-No w ten w sierpniu, pierwszy albo drugi...zobaczymy jaka będzie pogoda...
-Hmmm...ale ja w trzeci jadę do Monachium...
-Hmmm...
-Jedziesz?
-Emila...już Ci powiedziałam "na pączkach", że nie lubię tego, że zgadzam się zawsze z tym na co mnie namawiasz!
-Ale ja nie namawiam...ale wiesz, bilety 300zl w 2 strony, no i będzie pięknie...lasy, jezioro, góry dookoła...i Ilias i Owca no i winko będzie i relaksik...no i taka podróż dalej jest zawsze ciekawsza niż bliżej i ogólnie, to może być na prawdę mega fajnie...
-Emila...nakręcasz mnie...!!!
-...yyyy...no Marta też mi tak mówi, ale powiedziała, że to lubi, bo wtedy czuje się potrzebna...
-Własnie poczułam sie potrzebna...Jadę!
No i dojechałyśmy na rowerach do mojego domu...kupiłyśmy drugiego bileta i dopiero wtedy zaczęło sie nakręcanie. Głównie ja nakręcałam siebie, bo Zborka postanowiła wracac do domu, bo rano musiała wstać do pracy...a znając nasze możliwości jeszcze trochę a winko by się otworzyło...zatem Zborka uciekła do domu umawiając się ze mną w bramie na piątek wieczorem.
Podsumowując...jedziemy we 2! Jedziemy najpierw do Monachium do Iliasa, zostajemy u niego do piątku, a potem jedziemy do Owieczki odkrywać lasy, jeziorko i całą przyrodę, która ją otacza w tym jej Shwarzwaldzie :) Im bliżej tym jeszcze bardziej nie mogę się doczekać kiedy w końcu wsiądę do autokaru! No i spotkam się z Owcą!
![]() |
| Ze Zborką i Iliasem. Sylwester 2012/2013 |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz