piątek, 18 października 2013

Iran, Iran, Iran...

Przygotowania idą już pełną parą. Czytamy, oglądamy, spotykamy się, rozmawiamy, myślimy, śnimy i biegamy (to znaczy ja biegam, bo Marta nie znosi nawet podbiec do autobusu...)
Podzieliłyśmy się miastami żeby każda miała jasno określony cel pracy przedwyjazdowej. Ja wybrałam Isfahan i Shiraz, Marta Teheran i Yazd. Jakoś nie mogłam się ostatnio zabrać za opracowywanie tego wszystkiego i tak marudziłam Kubie, że postanowił mi pomóc...a właściwie odwalić za mną całą robotę! Stworzył mini przewodnik do Isfahanie! Z meczetami, z mapkami, opisami, historią! Kuba, na prawdę baaaaaardzo Ci dziękuję:*
Zrobiłam też już zakupy wyjazdowe, brakuje tylko jakiś drobnostek...w każdym razie mam nowe buty, nakładki antypoślizgowe na śnieg w górach, poduszkę rogala do spędzania nocy w autokarach, nową matę samopompującą i zdjęcia do wizy. Zdjęcie wywołało niezłe zamieszanie, jak pokazałam je mojemu Prezesowi...o mało nie umarł chłopaczyna ze śmiechu!!! Brakuje mi tylko koszul za tyłek i z długi rękawem...ale mam nadzieję, że da się to jeszcze jakoś załatwić. Skoro zdjęcie jest takie śmieszne, postanowiłam się tu nim podzielić :)

2 komentarze: